» Blog » Chińszczyzna i dezaktywacja intelektualna
21-09-2009 13:19

Chińszczyzna i dezaktywacja intelektualna

W działach: marudzenie | Odsłony: 1

Chińszczyzna i dezaktywacja intelektualna

Dziś Lonka wróciła radośnie do przedszkola. Dwa tygodnie na antybiotyku obudziły w niej pokłady energii grożące zawaleniem domu i dlatego z ulgą pomagałam ją dziś wyszykować. Dostała buziaka oraz przyrzeczenie, że przyjdę po nią o tej samej porze co zazwyczaj. Mam tylko nadzieję, że nie ubraliśmy jej za ciepło.

 

Łukasz, szczęśliwy, że piętnastokilowy cud natury nie będzie mu się rozpychał na fotelu domagając się ulubionych bajek, pracuje w spokoju i ciszy. Właśnie wystawia na Allegro wszystkie książki, których chcemy się pozbyć. Nareszcie! Mniej więcej od dwóch lat mieliśmy cały czas zamiar wystawić je na aukcjach i wyczyścić dom z gratów, ale jakoś nie było czasu. Teraz, kiedy Łukasz zdecydował się na jak najszybsze spłacenie karty kredytowej, wyrzucamy z półek wszystko co się da. Powstrzymałam go tylko od sprzedania starych zabawek Ilonki, bo przecież za kilka miesięcy bardzo nam się przydadzą. Łukasz więc pracuje i biega na pocztę przed zajęciami, a ja... cóż.

 

A mnie ciężko zasiąść do klawiatury. Ciężko mi się skupić nad problemami, które do tej pory były tylko przyjemnymi kalamburami. Ciężko mi się oderwać od krzątania się po domu. Nie wiem, czy bardziej winne są hormony ciążowe, czy wpojone mi przekonanie, że kobiety w ciąży to jakiś inny gatunek człowieka, któremu nie wolno pracować intelektualnie, bo musi robić wszystko dla dobra pączkującego w niej małego człowieczeństwa. Z pewnością należy do tego nieustająca aktywność fizyczna, najlepiej w okolicy kuchni i lodówki, a nie siedzenie przed klawiaturą.

 

Dlatego zbuntowałam się – wzięłam lekkie obciążniki, poćwiczyłam przez pół godzinki i teraz z czystym sumieniem zasiadłam do pisania. Czyli jednak można. Do tego znikło to lekkie mdlenie, które towarzyszyło mi odkąd zwlekłam się z łóżka. To z pewnością dobrze. Przecież nikt nie chce czuć się źle i wyglądać jak hipopotam, nawet jeśli się jest w ciąży. No i nikt nie chce się czuć jak intelektualny ślimak, starający się po prostu podążać za zapachem pożywienia.

 

Zastanawiam się, czy mój marazm nie jest spowodowany natłokiem informacji, który serwuje się przyszłym mamom – zdjęcia i grafiki dziecka tydzień po tygodniu, ostrzeżenia dotyczące żywności nieodpowiedniej dla ciężarówek, opisy ciężkich przypadków i definicje wad wrodzonych. Kiedy człowiek uświadomi sobie, co się tam w środku wyprawia, lub co może pójść nie tak, czuje się wyczerpany psychicznie i fizycznie.

 

Najgorsze jest jednak to, że wszystko to można bez problemu znaleźć w sieci i szczerze mówiąc zaczęłam się świadomie ograniczać do odwiedzania kilkunastu stron, do tego wcale nie związanych z ciążą. Raz w tygodniu wpadam na babyfit, żeby uzupełnić wagę ciała i przejrzeć przepisy, po czym szybko się wylogowuję. Nauczona doświadczeniem z poprzedniej ciąży (waga ciała przed ciążą 43kg – w dniu porodu 73kg), staram się nie obżerać i kontroluję wagę, ale moje drugie cudo i tak wydaje się bardziej rozsądne kulinarnie niż Lonka. Mam nadzieję, że już tak zostanie.

 

I jeszcze jedno – dla tych, którzy planują, chcą wiedzieć, lub nawet sprawdzić, czy to faktycznie jest prawda: chiński kalendarz do planowania płci dziecka. Odkopałam go dzisiaj między wyżej wymienionymi ksiązkami i od razu w niego zerknęłam. Jest wypróbowany u mnie w rodzinie. Mnie też sprawdził się za pierwszym razem. Zobaczymy, jak będzie teraz. ;) A jak wam wychodzi, czy ktoś z was powinien zmienić płeć?

EDIT: Ponieważ kilka osób odezwało się w sprawie książek, możecie znaleźć aukcje Łukasza po nickiem e_dane. :)

Komentarze


Iman
   
Ocena:
0
Dobra, przyznaję, że dopiero dzisiaj nadrabiam pewne zaległości w Blogosferze i dopiero teraz się dowiedziałam o Fasolce II. Gratulacje!!! :) Jesteś dla Lonki taką fajną mamą, że tylko pozazdrościć drugiej dzidzi, że przyjdzie na świat w takiej rodzinie.
ALE:
"I tak, na zjeździe w Płotkach już wiedzieliśmy i nic nie powiedzieliśmy nikomu, bo było za wcześnie na przechwałki. ;) ". Tu czuję się oszukana, bo nawet rozmawiałyśmy o ciąży i dzieciach, a Ty nic :P
A chwilowym zastojem intelektualnym chyba nie masz się do przejmować - może akurat dzidzia czerpała w tym momencie wiedzę? ;)
21-09-2009 14:12
Marigold
   
Ocena:
0
Ależ wyglądasz przepięknie ;), co miałam okazję naocznie sprawdzić :)
21-09-2009 15:40
996

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
"Przecież nikt nie chce czuć się źle i wyglądać jak hipopotam"
Zawsze wydawało mi się, że hipcie są z siebie bardzo zadowolone :P

BTW - W jakich bajkach gustuje Lonka? W tym roku powinna u nas wejść Terra 3D i muszę powiedzieć, że bajka jest dość niesztampowa, fajna i baaardzo podoba mi się graficznie.
21-09-2009 16:04
teaver
   
Ocena:
0
@ Iman - rozumiem, ale w drugim tygodniu to wciąż jeszcze nic pewnego. A takie wieści trudno potem odwołać. Wolę późny alarm, niż fałszywy alarm. :D

@Marigold - to ja się cieszę, że ci wysiadła ta bateria bo bym się doczekała już pierwszej sesji ciązowej, hehehe...

@ Craven - Lonka jest potencjalnie zainteresowana. Na razie chciałabym ją wziąć na Klopsiki....
21-09-2009 20:11
~Ain

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Hej, a co to za uroczy stworek z grafiki?

21-09-2009 20:22
Marigold
   
Ocena:
0
@ teaver - e tam, nadrobię z pełną baterią ;) ładne zdjęcia robię, tak? :> A na Klopsiki to i ja chętnie ;) może w pierwszą październikową sobotę? ;)
21-09-2009 20:30
teaver
   
Ocena:
0
W pierwszą październikową sobotę Lonka ma imprezę w przedszkolu. Ale w drugą, albo w jakąś następną nie zaszkodzi. :D

A stworek miał być niby wykluwającym sie smokiem.
21-09-2009 23:14
Marigold
   
Ocena:
0
byle nie 17, bo jadę do Gdańska na zajęcia :D, ale jakiś termin na pewno dogramy ;)
21-09-2009 23:24

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.